|
Chociaż do PKW nie wpłynęły jeszcze wszystkie "papierkowe" wyniki z okręgów wyborczych, to i tak wiemy, że do drugiej tury wyborów przejdą Kaczyński i Komorowski. Co to oznacza dla Polski? Pewnie nic, bo cóż takiego może się zmienić, gdy wyścig do fotela prezydenckiego tak i tak wygra przedstawiciel prawicy. Lewica po raz kolejny przegrała i po osiągniętym wyniku można stwierdzić, że przegrała bardzo wyraźnie.
Marne to pocieszenie, że Napieralski uzyskał wynik lepszy niż SLD w poprzednich wyborach, bo przegrana to zawsze przegrana. Za czas jakiś, nikt nie będzie pamiętał o przegranych bo zawsze tak jest, że pamiętać się będzie tylko zwycięzców. Jest jednak coś pocieszającego a nawet "budującego" dla elektoratu lewicowego. Wszystko wskazuje na to, ze w wyniku tegorocznych wyborów, lewicowy elektorat ma ogromne znaczenie dla prawicowych kandydatów Kaczyńskiego i Komorowskiego ale czy jest to powód do zadowolenia lewicowego elektoratu?. Czy sytuacja z która mamy do czynienia po pierwszej turze wyborów, nie stawia przypadkiem lewicowy elektorat na rozdrożu? Zdecydowanie tak. Nie ma wątpliwości, że Kaczyński Jarosław będzie kontynuować to co rozpoczął jego brat a przecież pamiętamy z poprzednich wyborów to, że z tego powodu, część lewicowego elektoratu głosowała na Tuska dlatego, by być przeciw Kaczyńskiemu Lechowi. Nie wiadomo dzisiaj czy sytuacja nie odwróciła się i nie wiemy jaki odsetek lewicowego elektoratu głosując na Kaczyńskiego głosowała przeciw Komorowskiemu. Jak by na to nie patrzeć, to elektorat lewicowy ma do zgryzienia ciężki orzech. Z jednej strony mamy do czynienia z aferami PO, prywatyzacja służby zdrowia, nieudolnością rządu, z drugiej, tworzenie afer i produkowanie przestępców przez rząd Jarosława Kaczyńskiego, nieudolną prezydenturą jego brata oraz, chociaż dzisiaj skrzętnie skrywaną to jednak wizję IV RP. Kogo więc poprzeć? Czy znowu ma być to wybór między "tzw." mniejszym złem? Dlaczego, po raz kolejny lewicowy elektorat ma się zmagać się z takim dylematem?Zapraszam do dyskusji. |
Komentarze
Jest to jakies tam rozwiazanie ale nie przelozy sie na cos, co kolejne ekipy beda braly pod uwage. Bedzie to glos niewazny a wiec nikt tego nie zauwazy. Siedzenie w domu w dniu wyborow, pokazuje tym ekipom, ze oferta dla takiego elektoratu jest malo atrakcyjna i nie przekonala.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.