|
Kogo wybrać, na kogo zagłosować....?. Na pierwszych stronach dzienników prasowych i w informacyjnych programach telewizyjnych dosłownie aż kipi od informacji wyborczych. Czy wystarczy to by przekonać nie przekonanych?
Puszczanie oczka do Napieralskiego nie dało oczekiwanego przez kandydatów efektu jednak część czołowych przedstawicieli SLD nie pozostawiło złudzeń i wskazali na kogo oddadzą swój głos. Czyżby zapowiadał się kolejny zgrzyt w SLD? Jak to jest, że szef i niedawny kandydat do prezydenckiego fotela nie potrafi utrzymać w ryzach swoich członków, którzy najwyraźniej wychodzą przed szereg? Salomonowe wyjście Napieralskiego ma jakiś sens, bo przecież obaj kandydaci, tak naprawdę nie zrobią nic z czego lewicowy elektorat byłby zadowolony. Przedsmak IV RP już mieliśmy i nie łudźmy się, by Kaczyński o niej zapomniał. Nie łudźmy się też tym, że prezydentura Komorowskiego zmieni mentalność i nieróbstwo aktualnego rządu. Wielkie słowa, slogany, pomówienia i wzajemne oskarżenia obu kandydatów w czasie kampanii wyborczej nie zwiastują konkretów. PiS już miało, PO ma swoje pięć minut w procesie kierowania państwem ale społeczeństwu coś się zmieniło? Kolejki do placówek służby zdrowia jak były tak są nadal, budowa dróg i autostrad jak się ślimaczyła tak dalej się ślimaczy, budownictwo komunalne leży na obu łopatkach, brak nowych szpitali i przedszkoli, ......., i tak można w nieskończoność wyliczać to co można było a czego nie zrobiły oba ugrupowania wbrew temu co zapowiadały w swoich kampaniach wyborczych. Dlaczego akurat podczas kampanii prezydenckiej Naród ma uwierzyć w kolejne obietnice? Czy Naród da się przekonać, że watro oddać głos na jednego z kandydatów i szeroką ławą uda się do urn wyborczych? Czy aktor jest w stanie wpłynąć na frekwencję wyborczą? Na mnie np. nie działa reklamówka w której Borys Szyc namawia do pójścia na wybory. Mam wrażenie, że ten autor tej reklamówki nie wie co tak naprawdę reklamuje. Jeżeli ktoś nie cierpi szpinaku a dostanie do wyboru szpinak z jajkiem lub naleśniki ze szpinakiem, to czy w takim przypadku zachodzi okoliczność jakiegoś wyboru? O ile "egzotyka" kandydatów w pierwszej turze wyborów pozwalała dokonać jakiegoś tam wyboru o tyle druga tura pozbawia wszelkich złudzeń i szans na to, że dokona się jakiegoś wyboru. Przecież to ten sam "szpinak", tylko ze inaczej podany. Nie jestem pewien, czy lewicowy elektorat ponownie wybierze tzw. "mniejsze zło" i zagłosuje przeciw PiS i Kaczyńskiemu lub przeciw PO i Komorowskiemu. W poniedziałek wszystkiego się dowiemy ale czy będziemy w pełni zadowolone z wyników wyborów? |